Ubuntu 7.10- Małpo!

Przyszło nowe Ubuntu, jakiś już czas temu. Nabawiłem się Compizem na moim złomie, teraz już wróciłem do Metacity. W moim przypadku instalacja była katorgą przez notoryczne zacinanie się tego procesu. Jakoś wytrwałem i poszło. Na mojej maszynie nowe Ubuntu działa szybciej, wiele szybciej. Bootowanie jest krótkie, wyłączanie jeszcze krótsze.

Dla estetów i maniaków Compiz to podstawa, z chęcią bym go używał, ale mam za słaby sprzęt. Aczkolwiek działał bez zarzutów, na tyle na ile ten truposz mógł mu przydzielić zasoby. Wiele osób pisało o „kuloodpornych” X’ach. O tym i o tamtym. Ja zaś napiszę o troszkę innym aspekcie.

Instalacja drukarki:

O ile na 7.04, czyli Jelonku po podłączeniu musiałem chyżo zdążać ku menu i wybrać Drukarki, a następnie wyszukać swój sprzęt i po tym wypełnić bardzo prosty konfigurator. Tak teraz Gibbon sam strzelił do mnie Pop’upem jak Rosjanin z pepeszy. Zakomunikował, że wykryto sprzęt, nazwałem drukarkę i zaznaczyłem, że jest domyślna. Dziękuję instalacja zakończona sukcesem. Gdzie tu Windows i sterownikowanie z CD.

darmowy hosting obrazków

Wyszukaj mi coś:

Ubuntu twierdzi, że prawdopodobnie będziesz chciał coś znaleźć i wciska na pasek milusińską ikonkę, ktora pozwala na szybkie przeszukanie jakiś zasobów. Plus.

darmowy hosting obrazków

Tracker. Na samym dole poprzedniego screenu widać odniesienie do aplikacji Tracker. Jest ona domyślnie zastosowana i pozwala na przeszukiwanie zasobów i w zasobach. Ciekawa sprawa, dzięki niej mogę dla przykładu znaleźć dokumenty gdzie wpisałem komendę sudo do tekstu. Jeden problem, Tracker w chwili obecnej ma problemy z indeksowaniem, a raczej podawaniem wyników. Sprawa poruszona na ubuntuforums.org

W razie problemów z tymże indeksowaniem:

trackerd &

trackerd -v 2 -R

darmowy hosting obrazków


Popiszemy, edytujemy…:

Dostajemy prosto z przemytu nowe OpenOffice.org wszystko ładnie pięknie. Widze tu chyba ikonki Tango. Ale co ciekawe na początku zostałem zaskoczony pewnym brakiem funkcjonalności, co widać na załączonej grafice:

darmowy hosting obrazków

Znajdź niedogodność. Pierwsza myśl to aby pozbyć się konfiga z /home. Nie pomogło. Potem konsultacja z moim TW(jak sie bawić to się bawić, jesteśmy na czasie), no tym tajemniczym Tajnym Współpracownikiem jest nie kto inny jak współprowadzący tego bloga. Dobra dusza. Konkluzja zawarła się mniej więcej w tym, że mam wyłączyć systemowe fonty w konfiguracji. Po drodze przerobiliśmy przesłuchanie:

– To były machlojki towarzyszu Rajca. Manipulowałeś środowiskiem…

– Przysięgam się na honor partii, że nie.

– Mówcie no kolego, chcieliście wyłamać się z ustroju, takie z Ciebie bananowe dziecko, że używasz Compiza i XGLowych zasobożerców-żydomasonów.

– Przenigdy panie władzo. Ja kocham i szanuję PZPR.

– Pierdolisz…

– No😀

(Oczywiście przekoloryzowany jak cholera produkt mojej głowy.)

Aczkolwiek każda próba wejścia w ustawienia kończyła się zawieszeniem OO. Na http://forum.ubuntu.pl/index.php taki problem został przedstawiony. Postanowiłem pójść za ciosem i zmienić na chwilę GTK, działa. Działa do jasnej cholery. Ale ja sobie pracy bez mojego stylu okien i elementów sterujących nie wyobrażam.

sudo apt-get purge openoffice.org-gnome
sudo apt-get purge openoffice.org-gtk

Pozbyłem się „współpracy” z GNOME i GTK, OO wygląda jak kawał niemieckiego szajsu. Ale działa bez zarzutów.

darmowy hosting obrazków

GIMPuj boś…:

GIMP doczekał się nowego wcielenia. Wprawdzie dostajemy wersję RC, ale nie stanowi to wielkiej różnicy. Splash:

darmowy hosting obrazków

Ładnie, nadzieja, że się przekonam. Paleta narzędzi doczekała się ukulturalnienia w rytmie Tango. To się chwali. GIMPa jak nie lubiłem tak nie lubię. Typografie jak miał zjebaną tak ma nadal.

darmowy hosting obrazków

Idą do przodu. Może ta obecna burza mózgów przyniesie wybór interface, ja wole ten a’la Photoshop.

Nowe Ubuntu to wzrost wydajności, poprawa wielu błędów i przyjemna praca. To tyle.

//Dodano:

Tak się składa, że się czasem źle składa i o tym powiedzieć wypada. Może się zdarzyć, że kliknięcie na ikonkę zamykania systemu zamrozi nam środowisko na dłuższy czas. Rozwiązaniem jest włączenie power-manager’a w opcjach sesji. Tak, ja go wyłączałem, bo po co mi on skoro nie mam laptopa. A jednak ma wpływ na ten aspekt pracy z PCetem. W razie gdyby sesje były siedliskiem chaosu, zarzewiem nieporządku i swoistym burdelem:

rm -fr ~/.config/autostart/

To przywróci domyślny zestaw aplikacji, usług w sesji. Można też ręcznie dodać do sesji power-manager’a i wyjdzie dokładnie to samo. Podziękowanie dla Stirlitza, administratora forum.ubuntu.pl.

About rajca

Geograf, paleogeograf - paleolimnolog. Piwosz i piwowar domowy ;)