Moda NIE

Moda pojawia się i kreuje w sposób trudny do opisania. Lecz tak jak łatwo się rodzi, tak też łatwo przychodzi jej umierać. Zdarzają się czasem permanentne zjawiska społeczne, których wykorzenić się nie da. Jednym z nich jest, nie oszukujmy się, fanatyzm,zastrzegam i słowo to podkreślam- pewnych, użytkowników systemów spod znaku sympatycznego pingiwnka imieniem Tux. Jednak problem ten był poruszany setki jeśli nie tysiące razy, a ja postaram się do niego nie odnosić. Fakt- fanatycy mają jedną dobrą stronę. Bardzo łatwo się nimi manipuluje. Ale jak wspomniałem to inna grupa jest nie-wdzięcznym materiałem badawczym.

Ostatnimi czasy powstają skupiska, ba! całe koła wzajemnej adoracji ludzi, którzy za cel stawiają sobie bycie na NIE. Bardzo obrazowym przykładem zdają się być fani szeroko pojętej muzyki, tu uwaga ciekawe słowo- alternatywnej. Chciałoby się powiedzieć „Muzyka alternatywna jaka jest każdy widzi.” Problem w tym, że nie każdy widzi. Kwestią fundamentalną staje się odpowiedź na pytanie, czym rzeczona alternatywa jest. I po raz kolejny wypada na to, że nie wiadomo co, kto i z kim. W takich przypadkach często pada stwierdzenie, że to pewnie pieniądze. Ale niech no skończę tę dygresję. Alternatywna młodzieżówka za punkt honoru stawia sobie zbesztanie każdego niealternatywnego zespołu, każda inna kapela zjada swój ogon niczym mityczny wąż Uroboros. A muzyka nowego pokolenia tych jakże otwartych umysłów jest jedyną „dobrą”.

Tak samo w świecie systemów operacyjnych, oprogramowania użytkowego, wszelkiej maści tapet i ikonek rodzą się podobne tendencje. Szczytem obłudnej obiektywności jest najpierw obrzucenie błotem przeciwnika, a zaraz potem kąpiel w tymże błocie.

O ileż lepszą musi się czuć osoba, która zupełnie bezpodstawnie, rzuca na lewo i prawo inwektywami dotyczącymi deweloperów oprogramowania. Jakąż niesamowitą radość musi wywoływać u takiego osobnika możliwość puszczenia kilku soczystych kurew w czeluście internetu. I tak jak w wypadku „arcydzieła” redaktorskiej pracy niejakiego Urbana w piśmidle NIE, gdzie trzon stanowią obelgi, tak w świecie, w którym się obracamy, wiele osób może liczyć na poklask tylko dlatego, że potrafi plunąć w twarz tym wyżej. Nie jest sztuką pluć do góry(często zaś plowacina wraca i trafia w oko), lecz sztuką jest ukazać jasno i logicznie błędy. Z drugiej strony nikt absolutnie nie powinien wymagać od krytyka gotowych rozwiązań. To, że ja nie jestem grafikiem nie odbiera mi prawa do oceny doboru kolorów. Lecz czyż nie ma różnicy między wypowiedziami:

„Nie, wiesz co, to ssie. Dokumentnie i na całej linii, a Tobie autorze radziłbym spłynąć w kanalizacji.” a „Faktycznie, pomarańcz w kontraście do tego odcienia zieleni jest moim zdaniem nieodpowiednim wyborem. Te krzywe belki też psują ten, zgoła dobry, efekt.”

Jak wielu użytkowników mianujących się profesjonalnymi programistami i koderami rzuca na wiatr nic nie warte uwagi. A przecież w świecie o otwartym źródle odpowiedź jest prosta- popraw skoro jesteś takim fachowcem w tej dziedzinie. Jednak nie, psy wiesza się bezwzględnie i za wszystko.

Kolejną kwestią, podpatrzoną lokalnie, jest promocja. Nie ważne czy to serek śmietankowy czy też globalny w swym zasięgu system operacyjny. Promocję wedle wielu osób należy prowadzić od dupy strony. Negatywnie! Co przez to się rozumie? Ano mniej więcej tyle, że ideowego wroga trzeba oczernić i ośmieszyć. Tak jak kiedyś komuna zwalczała kapitalizm, tak teraz „linuksiarze” walczą z „windowsiarzami” i na odwrót.

To ja się pytam, gdzie ta pokrętna logika zawarta w stwierdzeniu „Twoja dupa jest brzydka bo wydala, moja buzia jest ładna i ja dam Ci całusa” ma zastosowanie i czemu w ogóle je znajduje.

O ile łatwiej skupić się na wadach ustrojowego wroga, gdzie ma się ich równie wiele, niż wyeksponować swoje zalety. Takim sposobem serek A będzie śmierdział cebulą, a serek B mimo że śmierdzi czosnkiem jest lepszy, bo przecież wiadomo, ze „racjonalny” konsument wybierze zdrowszy czosnek. A fakt, że wytwór firmy B jest za tę samą cenę większy zostaje pominięty. Takoż ja i wielu innych nie zdając sobie sprawy z dodatkowych dziesięciu gramów sięgnę jednak po ten cebulowy.

Na koniec powinna znaleźć się jakaś błyskotliwa konkluzja, należałoby skonstatować, podsumować i wyciągnąć wnioski. Wniosek jest jeden. Każde jedno NIE napędza kolejne NIE. Jedno TAK nie zabezpieczy koryta wzburzonej rzeki tak jak nie zrobi tego worek z piaskiem. Ale kiedy piasku jest dużo, a ludzie pracujący nad wałem są ofiarni, wtedy i tylko wtedy, rzekę da się utrzymać w ryzach.

About rajca

Geograf, paleogeograf - paleolimnolog. Piwosz i piwowar domowy ;)

One thought on “Moda NIE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s